Wiosna na talerzu?

Ciepło… i jeszcze więcej ciepła się zrobiło 😉 

Ale czy u Was wiosna pojawiła się także na talerzu? 
My uwielbiamy wspaniałe kanapeczki – zwłaszcza te z kolorowymi warzywami. 
W sklepach pojawia się coraz więcej świeżych warzyw – jednak my, jak tylko się da kupujemy warzywa w gospodarstwach na wsi 😉 

Mamy pewność, że warzywa są świeże, zdrowe i bez nadmiaru nawozów sztucznych. 

Wybrałam dwa, z którymi jest największy problem z wyborem i opisuję Wam na co zwracać uwagę przy ich wyborze. 

Jak wybrać odpowiednie warzywa? 

  • Sałata – patrzymy czy liście nie są zwiędłe – to pierwszy oznak, że sałata jest nieświeża. Przyglądamy się uważnie jej liściom – jeżeli są poszarpane i w niektórych miejscach odbarwione – oznaka, że była pryskana. Zwróćmy także uwagę na korzeń sałaty – im jaśniejszy tym sałata bardziej świeża. Zdecydowanie wybierajmy sałatę pochodzenia polskiego, gdyż im dłużej po zerwaniu tym więcej traci witamin, zatem importowana może być już bezwartościowa.
  • Pomidory – powinny być dobrze dojrzałe i czerwone. Dokładnie wąchamy miejsce przy szypułce – powinna pachnieć pomidorem, a nie nawozem (osobom z katarem zdecydowanie odradzam wybieranie pomidorów). Pomidor musi być soczysty, twardy i nie mieć pomarszczonej skórki. Starajmy się je wybierać w miejscach, gdzie sprzedawca ma przekrojonego świeżego pomidora, aby zobaczyć czy środek też jest odpowiednio czerwony.  Osoby z wrażliwymi żołądkami powinny pomidora obrać ze skórki – wtedy spokojnie można go zjeść. 

Na co jeszcze zwrócić uwagę? 

Do tego wszystkiego kochamy rzodkiewki 😉 Ale nigdy ich nie kupujemy – zawsze sami sobie ją wyhodujemy;) Zwracamy uwagę, aby jak najmniej korzystać z produktów z nawozami 😉 Jednak jeszcze dodam ogólną zasadę wyboru świeżych o zdrowych warzyw, którą siękierujemy 🙂 

  • Wybierajmy nieuszkodzone, czyste warzywa i owoce.
  • Paczkowane, pokrojone i gotowe do spożycia są mniej wartościowe od tych, które przygotowujemy przed podaniem na stół.
  • Stawiajmy na sezonowe owoce i warzywa, a zimą dodatkowo urozmaicajmy dietę sięgając po mrożonki.
  • Kupujmy warzywa i owoce różnych odmian.
  • Produkty powinny być opisane: dokładna nazwa i kraj pochodzenia.

 

Projekt bez tytułu

Reklamy

Święta, święta….. i po świętach?!

Jak tam wasze brzuszki po świętach? 
Przejedzeni? 
Ja Wam powiem, że myślałam, że się nie ruszę – pełen żołądek – a dziecko niestety nie pozwala na  leniuchowanie 🙂 

Co dobrego zjeść?
Moim ulubionym daniem, zresztą całej mojej rodziny jest oczywiście serniczek….. – na samą myśl ślinka cieknie.. W święta uwielbiamy także naszą specjalną sałatkę, która jest zdrowa, zielona i cudowna w smaku. 

Co do niej potrzebujemy?
Na nasz warsztat bierzemy ze sobą:
– 1 duży brokuł 
– 1 pomidor
– 0,5 zielonego ogórka
– sos czosnkowy 
– 1 pierś z kurczaka
– przyprawa do gyrosa
– olej 
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę i smażymy na oleju z dodatkiem przyprawy do gyrosa. Brokuł musi zostać ugotowany – ale przed gotowaniem rozdzielić „różyczki” aby każda mogła ugotować się osobno. Ogórka kroimy w plasterki a pomidora według uznania (może być np. kostka). 
Na talerzu układamy ugotowane brokuły, pomiędzy nie wkładamy plasterki zielonego ogórka.  Na to wszystko wrzucamy pokrojone pomidory i usmażoną pierś z kurczaka. 
Całość polewamy sosem czosnkowym. 
Sałatkę można podać na zimno i na ciepło – to już zależy od Was 🙂 :* 

A Wy macie jakieś ulubione sałatki? 

Projekt bez tytułu.png

Co na śniadanie? – kawa?

W poniedziałek miałam wstawić zdjęcie z naszych azotowych deserów…. Niestety córka z koleżankami tak szybko pochłonęły je, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia 😦 – nadrobię to przy najbliższej okazji 🙂 

Dzisiaj wstając rano zastanawiałam się jak wygląda u Was śniadanie? 
Mnie przeraża opcja wczesnego wstawania – ale dziecko nie rozpieszcza i nie raz o godzinie 6:30 już na nogach 🙂 

Córeczka na śniadanie uwielbia płatki z mlekiem… Ale ile można?
Ciągle próbuje podać jej różnego rodzaju warzywa i wpadłam na genialny pomysł…

FRYTKI Z MARCHEWKI
Marchewkę kroję w paski – tak jak ziemniaki na frytki –  posypuje przyprawą i piekę w piekarniku ❤ ❤ ❤

 Córeczka zachwycona – a mama?

A mama jak zawsze na śniadanie – tylko kawa – chyba już bez niej nie jestem w stanie się obudzić 🙂 

A Wy macie jakieś sprawdzone dania na śniadanie? 

 

29692985_1749126788442010_1794806632_o.png

Nietypowy deser?

Dzisiaj będzie sposób inny niż zwykle… 
Trochę nietypowo i szaleńczo 😉 

Jestem mamą kreatywną i dobrze wyposażoną w sprzęt laboratoryjny…. Ach te lata studiowania fizyki ❤ (tak… tak… wiem… nikt normalny tego nie studiuje)!

Z racji, że mam do dyspozycje naczynia Dewara postanowiłam córce zrobić niespodziankę 🙂 

Co to za niespodzianka?
Pojechałam i moje magiczne naczynie napełniłam ciekłym azotem! – tak! dobrze czytasz.. ciekłym azotem – ciecz o temperaturze prawie -200 stopni jest niezwykła i magiczna… 

Co z tym zrobimy? 
Córeczka była zdziwiona gdy powiedziałam jej, że będziemy z tego robić deser 🙂 
Tak! – jest to kuchnia molekularna i jest wspaniała 😉 

Co zrobiliśmy? 
Lody – wspaniałe, naturalne i bardzo smaczne 🙂 
Potrzebujemy do nich: 

  • 1/2 l mleka
  • owocowy syrop lub zmiksowane owoce
  • ciekły azot

Mleko i syrop (lub owoce mieszamy) i ciągle mieszając wlewamy azot – aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji lodów 🙂 

Pyyyyyyszności 😉

Dodatkowo zamroziliśmy bitą śmietanę w azocie  – jedzenie malutkich zamrożonych kawałków sprawiło wiele radości gdyż z ust wydobywała się para – byliśmy jak smoki ❤ 
Należy jednak uważać, aby nie połknąć śmietany przed jej rozpuszczeniem w buzi (ssiemy jak tabletki na ból gardła) 😉

 

BARDZO WAŻNE! 
Azot wlewamy do naczynia plastikowego lub metalowego – szkło pod wpływem zbyt niskiej temperatury pęka! 

 

Jak tylko ktoś ma taką możliwość to polecamy!  – w poniedziałek zamieszczę zdjęcia z naszej twórczości 😉 

Co z tą nocowanką?

Dziecko oczywiście oddaliśmy pod opiekę na całą noc …
Kolacja, na którą tak bardzo czekałam… poszła w zapomnienie 😦 

Gorączka, katar, kaszel… skutecznie uniemożliwiły przyjemny sposób spędzenia czasu 😦 

Co nam pozostało?

  • spędzenie czasu w łóżku 
  • picie syropu z cebuli 
  • zażycie leków 
  • wylegiwanie się pod kołdrą i kocem – bo ciągle zimno
  • mleko z miodem i czosnkiem 

Czy to dobre sposoby?

Osobiście jestem przeciwniczką antybiotyków – póki nie ma konieczności – lepiej ich nie brać. 
Cały dzień i wieczór spędziłam pod kołdrą – córeczka wiecznie coś chciała – dlatego pomysł z nocowaniem okazał się idealny… mogłam się porządnie wyspać! 

Mąż tak jak obiecał… zrobił kolację…. chyba nikt by takiej nie chciał 🙂 
Dostałam kubek mleka z naturalnym miodem – brzmi smacznie,  ale w drugim kubku był miód z posiekanym w kosteczkę czosnkiem… efekt dał cudowny, ale w smaku (dla kogoś kto nie lubi czosnku) – okropny ;( 

Jakby tego było mało.. dostałam kubek z syropem cebulowym mojej teściowej 🙂 

Czy pomogło?
TAK, TAK, TAK! 
Wszystkie powyższe specyfiki w połączeniu z ciepłą kołderką i dużą dawką snu, zdziałały cuda…. 
Wszystkie mikstury przez cały weekend piłam co 3 godziny – w niedzielę wieczorem już się czułam dużo lepiej. 

Takie metody znam jeszcze z czasów dzieciństwa… mojej córce także podajemy naturalne składniki. Z czystym sumieniem możemy je polecić. 
A syrop cebulowy w okresie jesiennym i wiosennym potrafi zdziałać cuda – ogromna dawka witaminy C zwiększa odporność naszych pociech. 

A wy jakie macie domowe sposoby na zapobieganie chorobom lub ich leczenie?

Romantyczna kolacja? Czy musi być wystawna?

Hmm…. bardzo długo zastanawiałam się czy opublikować ten wpis. 
Po rozważaniach… za i przeciw… doszłam do wniosku, że może on pomóc wielu rodzicom 😉 

Czy można spędzić wieczór we dwoje mając dziecko? 

TAK, TAK  i jeszcze raz TAK 😉 
Ostatnimi czasy wpadliśmy na genialny pomysł 🙂 – dziecko ma zajęcia, a nam do szczęścia wystarczyły naleśniki 🙂 
Poczytajcie niżej……

Co w tym czasie z dziećmi? 
Nie ukrywamy, że i My chcemy czasem pozostać sami…. ale dziadkowie po 200 km od naszego miejsca zamieszkania… i co tu zrobić? 
Przeszukując internet w poszukiwaniu odpowiedniej niani trafiliśmy na pewne wydarzenie….. NOCOWANKA 🙂
Szkoła  zorganizowała takie wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zapewnić atrakcje dziecku i jednocześnie spędzić czas tylko we dwoje 😉 
Byliśmy sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, ale szkoła mojej córci zorganizowała takie cudo i była MEGA zadowolona …. (chyba tak się to pisze) 🙂 – zatem zrobiliśmy sobie romantyczną kolację 🙂 

Zauważyliśmy, że w http://babyenglishcenter.pl/  nocowanka odbędzie się już 10 marca tego roku… 
Nie mogliśmy się powstrzymać by zapisać tam córeczkę 😉 … teraz tylko czekać, aż odstawimy małą.. – wtedy kolacja i ciekawa jestem czym tym razem mąż mnie zaskoczy 🙂 

Co na kolację? 

Wspaniałym pomysłem są naleśniki… szybkie i baaardzo smaczne 😉 
Mnóstwo przy nich zabawy… ale efekty powalające. 
Ostatnio naleśniki robił mój mąż… byłam zaskoczona pomysłem podania oraz smaku! – Cudowne! 🙂 
-> 2 szklanki mleka
-> 2 szklanki wody
-> 2 jajka
-> szczypta soli
-> 4 łyżki oleju (wtedy do smażenia na patelni już go nie używamy)
_> mąka pszenna – tak by ciasto było odpowiedniej konsystencji
Standardowo wszystko dokładnie mieszamy i smażymy na patelni 🙂 – mąż zakupił nawet do tego specjalną patelnię ❤ 

Wszystko polane musem truskawkowym, a w środku zawinięta nutella ❤ – zakochałam się 🙂

28554911_1717602168261139_1434542847_o (1).png

 

Urodzinowa niespodzianka?!

Co w urodzinowym prezencie?

Nie raz… i nie dwa.. zastanawiałam się co można dać w prezencie urodzinowym dzieciom!

Jakiś czas temu przyszła córka z zaproszeniem urodzinowym i oznajmiła, że chce w ramach prezentu zrobić ciasto 🙂 

Spojrzała na mnie z błagalnymi oczyma i mówi „Mamo, przecież potrafisz wszystko”… – i jak tu nie ulec takiemu pomysłowi? 

Wzięłyśmy się później do pracy ❤

Same zrobiłyśmy ciasto biszkoptowe i krem budyniowy 🙂 

Ale jakie to ciasto bez owoców?  -> Sklep niedaleko, więc szybko zakupy…. kiwi, mandarynki i winogrono… jeszcze ananas i brzoskwinia. 

W przełożenie ciasta wrzuciłyśmy mnóstwo owoców i nawet dżem truskawkowy.

Czym nasączyć ciasto dla dzieci?

Tort dla dzieci – koniecznie bez alkoholu – i tu pojawia się problem… czym nasączyć ciasto?
Biszkopt nasączyłyśmy sokiem z wyciskanych pomarańczy – najlepsze co mogłyśmy zrobić:)
Ciasto było przepyszne i nie było suche. 

A co z dekoracją?

Oczywiście … OWOCE!!!!! Jak sami widzicie na zdjęciu 🙂 

 

Skąd ten napis? 

Przyjaciółka mojej córeczki – Monika – musiała mieć więc swoje imię wyeksponowane na torcie 🙂 
Napis zrobiłyśmy z pianek marshmallow ❤ 
Roztopiłyśmy je w kąpieli wodnej z dodatkiem ciepłej wody (około 4 łyżki), następnie wsypując cukier puder zagniatałyśmy je jak ciasto na pierogi. 
W pianki udało się nam wgnieść aż 0,5 kg cukru pudru. 
Masa powstaje klejąca, ale nie lepiąca się…
Na sam koniec oczywiście rozwałkować i wykroić napis 😉 

Okazało się, że była to najsmaczniejsza część ciasta naszego 😉 

I wiecie co Wam powiem? – Nigdy nie widziałam tak szczęśliwych dzieci – jedno, które pomagało zrobić ciasto, a jubilatka aż skakała z radości 🙂 

Myślimy, że to wspaniały pomysł na prezent ❤ … a dekoracja mojej córeczki cudowna :*